Być może jeden z ostatnich tak ponurych pod względem pogodowym dni więc coś bym nasmarował

Byłem chujem sprzedającym i montującym gówno pod nazwą INTERNET RADIOWY (raczej nie-AMA)

Ciśnienie ze mnie zeszło po napisaniu tego, kiedyś nawet prowadziłem tu tag z 5 lata temu wyszydzający klientów, miał nawet sporą grupę obserwujących, widzę że wszystko z niego zniknęło ale może to i dobrze.
Przygodę w radiówce zacząłem w momencie początków jej istnienia, pamiętam te wszystkie „tuby”, Edimaxy, Mydelniczki itp. itd. Mikrotik był wtedy o wiele za drogą zabawą ale że spędziłem tam osiem lat życia to i kojarzę dość bieżące rozwiązania
Wiec co takiego było złego w mojej pracy? – Kłamstwo
Zapewne wielu z was kojarzy jak to jest musieć komuś sprzedać gówniany towar, przykra sprawa dla człowieka uczciwego choć niektórzy to lubią i się w tym odnajdują. Internet radiowy był beznadziejną koniecznością w miejscach pozbawionych infrastruktury, nie będę po nim tak do końca jechał bo dla wielu ludzi był to jedyny sposób by powąchać trochę świata, będę jechać po ludziach to obsługujących – czyli po sobie.

Podłączyć a potem będziemy się zastanawiać
Liczyła się ilość – nie jakość, po latach pracy nie musiałem „mierzyć sygnału” by wiedzieć czy w danym miejscu będzie działać to w miarę przyzwoicie wystarczył jeden rzut okiem, gdybym dziś mógł samodzielnie zadecydować to z blisko 2000 instalacji które wykonałem zostawiłbym może z 700 a reszta to było zwykłe druciarstwo, za każdym razem gdy odmówiłem podłączenia klienta ze względu na własne sumienie musiałem się z tego tłumaczyć, mniej mi się obrywało gdy podłączyłem i działało kiepsko więc rachunek był prosty.
Jeśli mieliście tą wątpliwą przyjemność posiadania takiego łącza i działało beznadziejnie a serwis mówił że nie wie dlaczego lub że „sprawdzą u siebie” to zwyczajnie kłamali, gdy Mikrotik stał się normą a nie luksusem to jeden rzut oka na parametry wystarczył by wiedzieć czy da się coś zrobić. Często latami oszukiwaliśmy klientów mamiąc ich rychłą poprawą tak na prawdę nie widząc na nią żadnej nadziei ale klient co miesiąc płacił więc hajs się zgadzał i nawet było to warte robienia wokół niego szopki z wizytami raz w miesiącu by mu pokazać że pamiętamy o jego problemie i staramy się naprawić. Ludzi którym wcisnąłem największą kupe znałem po imieniu, miałem zapisanych w kontaktach telefonu i gdy dzwonił mogłem się psychicznie nastawić na ten telefon by wiedzieć co powiedzieć, do dziś mi wstyd jak czasem ich spotykam na mieście

Na razie tyle, jak będzie chęć to coś dopiszę ale nie zamierzam robić tagów, zawołam plusujących jeśli będzie kontynuacja
#internet #siecikomputerowe #wyznanie #komputery #januszebiznesu