Chciałem kupić drukarkę na OLX.
Pracuję w małej drukarni i zależało nam na dość wysokim modelu Canon Pixma Pro, który jest genialny, ale 2 miesiące temu został wycofany z produkcji, więc nowej się już nie kupi w sklepie, a kolejna sztuka przydałaby się na duże zlecenia.
Drukarka droga, za prawie 5 tys.
Dzwonię do sprzedawcy w piątek, mówi mi że jest w 100% sprawna,mało używana, ale jej nie ma na miejscu, może ją przywieźć na wtorek.
Spoko, nie pali się z tematem.
Dzisiaj dzwonię, żeby potwierdzić jutrzejsze spotkanie, aby sfinalizować transakcję.
Janusz zaczyna kręcić, mówi że leżała pół roku, nie wie czy głowica jest sprawna.
Jak powszechnie wiadomo, głowica kosztuje prawie tyle co nowa drukarka, a jak leżała pół roku, to wszystko w niej pozasychało.
Nosacz kręci, że jakby mi nie działała, to on może ją przyjąć z powrotem i odda mi hajs.
Jak to możliwe, że po przywiezieniu nie sprawdził działania sprzętu?
Przecież tu chodzi o kilka tysięcy, a nie o zabawkę do wydrukowania śmiesznych obrazków z papieżem na papierze do ksero.
Janusz chciałby taki scenariusz:
Jedź 150 km w jedną stronę bo nie wysyła (żeby mieć pewność że jakiś kurier jej nie rozwali w transporcie – tu akurat popieram)
Wydaj 150 zł na paliwo i jakąś kawę czy innego hot-doga.
Po powrocie do firmy okazuje się że nie działa.
Właśnie zamroziłeś 5 tys. zł.
Wydaj kolejne 150 zł na paliwo i poświęć swój czas.
Janusz mówi że Cię nie zna.
Jeżeli masz tu konto, to wiedz że możesz sobie tego grata wyrzucić do elektrośmieci.
Jeleni szukaj w lesie.
#nosaczsundajski #komputery #drukarki